Czwartek
2026-04-02
4:13 PM
Formularz logowania
Wyszukiwanie
Kalendarz
«  Listopad 2014  »
Pn Wt Śr Czw Pt Sob Nie
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Archiwum wpisów
Mini-czat
Przyjaciele witryny
  • Załóż darmową stronę
  • Internetowy pulpit
  • Darmowe gry online
  • Szkolenia wideo
  • Wszystkie znaczniki HTML
  • Zestawy przeglądarek
  • Statystyki

    Ogółem online: 6
    Gości: 6
    Użytkowników: 0

    Ciekawa Ferajna

    Blog

    Główna » 2014 » Listopad » 19 » Wieczny wędrowiec - część trzynasta
    3:32 AM
    Wieczny wędrowiec - część trzynasta

    WITAM

     

    Sala Ewy (absolwentów) była podobna do naszych, jednak wewnątrz poprzedzielana ściankami i rozsuwanymi drzwiami (coś na styl japoński), i nawet wołaliśmy na to miejsce "zakazany zamek" lub "zakazane miasto", czy jakoś tak...
    I właśnie dostąpiłem zaszczytu poznania tego miejsca - czysta dekadencja, fajki, wino, adapter, the beatles, rolling stons, poezja, świerszczyki...itp.
    Grabę podawał mi Jerzy i Maciej (moi idole pingla), był też Andrzej, najstarszy z czwórki braci Radeckich, Gosia, Bożenka no i moja zbawicielka Ewa. Większość z nich już pracowała i zarabiała kaskę kończąc jednocześnie eksternistycznie szkoły.
    Tutaj też poznałem pierwsze słowa: polityka, komuna, zomo, esbecja, czerwoni...itd.
    A Korcz przedstawiał relacje z Gdańska na żywo, gdyż rozpoczął tam studia na Politechnice i udało mu się wydostać z oblężonego Trójmiasta podczas pamiętnych grudniowych wydarzeń 1970 roku.

     

    To był dla mnie nowy, fascynujący świat - byłem tak rozgorączkowany, jakbym znalazł się na innej planecie.

    Wieczorami zapalaliśmy świece za robotników i studentów, nasłuchiwaliśmy oficjalnych komunikatów, ale jakąś sensowną informację można było jedynie wyłuskać przez wolną Europę.
    Bałem się i nie dowierzałem, że można ot tak, wjeżdżać czołgami w ludzi lub strzelać do nich, a wszystko z powodu głupich podwyżek jakiegoś mięsa i tym podobnych.
    Ewa wówczas przytulała mnie i mawiała: "głuptasku, musisz twardy być" - niedługo i ty posmakujesz wolności, więc ucz się życia -
    Jej słowa były prorocze i stało się to wcześniej, niż przewidywała.
    Zwerbowano bowiem kilku z naszego rocznika do szkoły górniczej w Bytomiu, a że jechała moja paczka z sali to i ja zgłosiłem się na ochotnika....  (ale o tym później)

    Ewa to był inny kaliber i od razu zabrała się do pracy w wychowywaniu mnie na twardziela.
    A braki w wychowaniu seksualnym miałem ogromne (tylko intuicja i pierwotne odruchy), bo z tych zdawkowych pogadanek wychowawcy na tematy erotyczne, zapamiętałem jedynie, że nie można odwiedzać pokoi dziewcząt po 22:00...hah
    Moja pierwsza miłość, wiewiórka, była przy Ewie, niczym gąska.
    Po przynudnawym filmie i gdy "pani nocka" już nieźle kimała sobie w fotelu, złapała mnie bez słowa za rękę i poprowadziła do zakazanego zamku, czyli do swego pokoju. 
    Nie miała tradycyjnego łóżka, tylko sam materac na podłodze nakryty pościelą i kocem.
    Rzuciła mnie na to legowisko...i tej nocy zrobiła ze mnie prawdziwego mężczyznę.
    Nie tylko tej, ale wiele następnych...aż pojawił się jej narzeczony i z wielką pompą zaparkował nowiutką syrenką przed naszym bidulcem.

    I czar prysł, jak bańka mydlana.

    Nigdy już później nie spotkałem tak anielsko-szatańskiej kobiety, ale po tej lekcji i doświadczeniach przyszłych lat wiem jedno, że nie da się oddzielić seksu od uczucia miłości, bez szkody na naszej psyche i wrażliwości emocjonalnej.

    Nie da się ukryć, że przeżyłem boleśnie to rozstanie, chociaż wiedziałem i pogodziłem z myślą, że tak
    musi być.

    cdn.


    OSKAR

     

    Wyświetleń: 511 | Dodał: Oskar | Tagi: Korcz, zakazany zamek, dekadencja, Trójmiasto, ewa | Rating: 0.0/0
    Liczba wszystkich komentarzy: 0
    avatar