WITAM
Sala Ewy (absolwentów) była podobna do naszych, jednak wewnątrz poprzedzielana ściankami i rozsuwanymi drzwiami (coś na styl japoński), i nawet wołaliśmy na to miejsce "zakazany zamek" lub "zakazane miasto", czy jakoś tak...
I właśnie dostąpiłem zaszczytu poznania tego miejsca - czysta dekadencja, fajki, wino, adapter, the beatles, rolling stons, poezja, świerszczyki...itp.
Grabę podawał mi Jerzy i Maciej (moi idole pingla), był też Andrzej, najstarszy z czwórki braci Radeckich, Gosia, Bożenka no i moja zbawicielka Ewa. Większość z nich już pracowała i zarabiała kaskę kończąc jednocześnie eksternistycznie szkoły.
Tutaj też poznałem pierwsze słowa: polityka, komuna, zomo, esbecja, czerwoni...itd.
A Korcz przedstawiał relacje z Gdańska na żywo, gdyż rozpoczął tam studia na Politechnice i udało mu się wydostać z oblężonego Trójmiasta podczas pamiętnych grudniowych wydarzeń 1970 roku.

To był dla mnie nowy, fascynujący świat - byłem tak rozgorączkowany, jakbym znalazł się na innej planecie.
Wieczorami zapalaliśmy świece za robotników i studentów, nasłuchiwaliśmy oficjalnych komunikatów, ale jakąś sensowną informację można było jedynie wyłuskać przez wolną Europę.
Bałem się i nie dowierzałem, że można ot tak, wjeżdżać czołgami w ludzi lub strzelać do nich, a wszystko z powodu głupich podwyżek jakiegoś mięsa i tym podobnych.
Ewa wówczas przytulała mnie i mawiała: "głuptasku, musisz twardy być" - niedługo i ty posmakujesz wolności, więc ucz się życia -
Jej słowa były prorocze i stało się to wcześniej, niż przewidywała.
Zwerbowano bowiem kilku z naszego rocznika do szkoły górniczej w Bytomiu, a że jechała moja paczka z sali to i ja zgłosiłem się na ochotnika.... (ale o tym później)

Ewa to był inny kaliber i od razu zabrała się do pracy w wychowywaniu mnie na twardziela.
A braki w wychowaniu seksualnym miałem ogromne (tylko intuicja i pierwotne odruchy), bo z tych zdawkowych pogadanek wychowawcy na tematy erotyczne, zapamiętałem jedynie, że nie można odwiedzać pokoi dziewcząt po 22:00...hah
Moja pierwsza miłość, wiewiórka, była przy Ewie, niczym gąska.
Po przynudnawym filmie i gdy "pani nocka" już nieźle kimała sobie w fotelu, złapała mnie bez słowa za rękę i poprowadziła do zakazanego zamku, czyli do swego pokoju.
Nie miała tradycyjnego łóżka, tylko sam materac na podłodze nakryty pościelą i kocem.
Rzuciła mnie na to legowisko...i tej nocy zrobiła ze mnie prawdziwego mężczyznę.
Nie tylko tej, ale wiele następnych...aż pojawił się jej narzeczony i z wielką pompą zaparkował nowiutką syrenką przed naszym bidulcem.
I czar prysł, jak bańka mydlana.
Nigdy już później nie spotkałem tak anielsko-szatańskiej kobiety, ale po tej lekcji i doświadczeniach przyszłych lat wiem jedno, że nie da się oddzielić seksu od uczucia miłości, bez szkody na naszej psyche i wrażliwości emocjonalnej.

Nie da się ukryć, że przeżyłem boleśnie to rozstanie, chociaż wiedziałem i pogodziłem z myślą, że tak
musi być.
cdn.
OSKAR
|