<?xml version="1.0" encoding="UTF-8" ?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title>Ciekawa Ferajna</title>
		<link>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/</link>
		<description>Blog</description>
		<lastBuildDate>Sat, 29 Nov 2014 00:11:13 GMT</lastBuildDate>
		<generator>uCoz Web-Service</generator>
		<atom:link href="http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/rss" rel="self" type="application/rss+xml" />
		
		<item>
			<title>Wieczny wędrowiec - część osiemnasta</title>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Nawet się nie domyślacie z jaką przyjemnością pisze mi się te wspomnienia o Grażynce - nadal po latach przeżywając&amp;nbsp;te wydarzenia tak mocno, jakby stały się przed chwilą.&lt;br /&gt;
Na dzień przed jej przyjazdem nie mogłem znaleźć sobie miejsca, nie mogłem spać, nie mogłem jeść...nic nie mogłem&amp;nbsp;i rozmyślałem jedynie, czy spodoba się jej Włocławek, moja rodzina...etc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poleciałem na dworzec PKP, na godzinę przed planowanym przyjazdem, czas mi się dłużył i miałem wrażenie, że się zatrzymał,&amp;nbsp;aż wreszcie jest...stoi na peronie, troszkę niepewnie się rozglądając, w ślicznej błękitnej sukience w groszki.&lt;br /&gt;
Pocałowałem ją w dłoń na przywitanie i złapałem podręczny bagaż, aby nie dźwigała.&lt;br /&gt;
No i na wejście czekała ją niespodzianka, gdyż opłaciłem na cztery godziny dorożkarza z piękną odkry...</description>
			<content:encoded>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Nawet się nie domyślacie z jaką przyjemnością pisze mi się te wspomnienia o Grażynce - nadal po latach przeżywając&amp;nbsp;te wydarzenia tak mocno, jakby stały się przed chwilą.&lt;br /&gt;
Na dzień przed jej przyjazdem nie mogłem znaleźć sobie miejsca, nie mogłem spać, nie mogłem jeść...nic nie mogłem&amp;nbsp;i rozmyślałem jedynie, czy spodoba się jej Włocławek, moja rodzina...etc.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poleciałem na dworzec PKP, na godzinę przed planowanym przyjazdem, czas mi się dłużył i miałem wrażenie, że się zatrzymał,&amp;nbsp;aż wreszcie jest...stoi na peronie, troszkę niepewnie się rozglądając, w ślicznej błękitnej sukience w groszki.&lt;br /&gt;
Pocałowałem ją w dłoń na przywitanie i złapałem podręczny bagaż, aby nie dźwigała.&lt;br /&gt;
No i na wejście czekała ją niespodzianka, gdyż opłaciłem na cztery godziny dorożkarza z piękną odkrytą karetą, niczym cadillak&amp;nbsp;- taxi wydawało mi się takie banalne i wybrałem bardziej romantyczny środek transportu.&lt;br /&gt;
I utrafiłem, gdyż była oczarowana, gdy powoli sobie jechaliśmy uliczkami, aż do domu babci, który stał niemal tuż na Wisłą.&lt;br /&gt;
Wspomniała nawet, że jej tata, gdy mieszkali jeszcze w Ciechocinku, też zabierał jej mamę na takie letnie przejażdżki.&amp;nbsp;(no to sobie w duszy jeden plusik zalajkowałem)&lt;br /&gt;
Nie widziałem nic dookoła, tylko jej uśmiechnięte oczy i błękitną sukienkę, i w pewnym momencie zauważyła, iż ktoś mnie woła.&lt;br /&gt;
Był to kumpel Stasia, więc tylko machnąłem ręką w geście przywitania...aż dotarliśmy do domu i babcia czekała z pysznym obiadem, &amp;nbsp;no i ciasto drożdżowe z jabłkami, stygło na blacie kuchni.&lt;br /&gt;
Dziewczyny od razu przypadły sobie do gustu, gdyż rozprawiały o potrawach, ciastach...itp. a nawet później babcia pokazała&amp;nbsp;Grażynce parę swoich własnoręcznie uszytych sukienek.&lt;br /&gt;
I zdziwienie mnie dopadło, bo Grażynka była, że tak powiem, profesjonalistką w tej branży, co zaraz udowodniła wyciągając z torby&amp;nbsp;uszytą&amp;nbsp;własnoręcznie dla mnie koszulę. Też błękitna, ale bez groszków - mam ją do dzisiaj i włożyłem ją później na ceremonię ślubną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na drugi dzień polecieliśmy nad Wisłę i siedzieliśmy sobie na ławeczce pod drzewami, przyglądając się płynącej leniwie rzece.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/891cc751de7a00d255829142fa6100c5.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 299px;&quot; /&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;W identycznej scenerii i miejscu, jak na namalowanej później przeze mnie pasteli Bulwary - było cudownie...i w pewnym momencie&amp;nbsp;odważyłem się wreszcie i dotknąłem dyskretnie jej dłoni. Serce mi waliło, gdyż nie wiedziałem, jak zareaguje.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;No i zrobiła, ten już słynny swój gest, na który zawsze potem łapały mnie dreszcze - ściągnęła okulary i mrużąc oczy pocałowała w usta.&lt;br /&gt;
Cały świat mi zawirował.&lt;br /&gt;
Zabrałem ją jeszcze tego dnia na Tamę, gdzie pracowałem i wyczekałem, aż wpłynie pierwszy statek na śluzę, by się zabrać i dopłynąć&amp;nbsp;choćby kilometr do mostu i przystani...&lt;br /&gt;
Kapitan oświadczył, że w zasadzie w Włocławku nie cumuje i płynie od razu prosto na Toruń, ale znał mojego staruszka i poza tym ja&amp;nbsp;tyle razy wpuszczałem go bez kolejki na śluzę, kiedy miałem dyżur, że był mi winien tę drobną przysługę.&lt;br /&gt;
Grażynka była w siódmym niebie, gdy z honorami kapitan zasalutował i wprowadził ją na pokład.&lt;br /&gt;
To było ukoronowanie dnia, dnia którego nie zapomnę nigdy...&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
cdn.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
OSKAR&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</content:encoded>
			<link>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_osiemnasta/2014-11-29-21</link>
			<dc:creator>Oskar</dc:creator>
			<guid>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_osiemnasta/2014-11-29-21</guid>
			<pubDate>Sat, 29 Nov 2014 00:11:13 GMT</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Wieczny wędrowiec - część siedemnasta</title>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;W Włocławku u Babci poczułem się dziwnie spokojny. Wszystkie emocje i napięcie,&amp;nbsp;nagle ze mnie w jednej chwili opadły.&lt;br /&gt;
Cisza...zapach pieczonego chleba, majeranku i kawy.&amp;nbsp;Babcia zawsze piekła sama chleb, taki w podłużnej prostokątnej formie i smakował mi bardzo&lt;br /&gt;
Pozostał mi w spadku po Dziadku jego wysłużony fotel (bardzo wygodny) i jego akcesoria, kilka drewnianych fajek, zapalniczki&amp;nbsp;benzynowe, brzytwa, którą co dzień ostrzył na skórzanym pasku.&lt;br /&gt;
Zawsze w tym miejscu, w kuchni wygodnie się rozsiadał...a teraz ja. Wróciły wspomnienia i brzmiał mi jeszcze w uszach jego głos.&lt;br /&gt;
Nie bał się śmierci i jego jedynym pragnieniem było, aby umrzeć pierwszy przed Babcią - często o tym mówił.&lt;br /&gt;
Był twardym facetem, przeżył dwie wojny i na starość wiecznie z uchem przy radiu Wolna Eu...</description>
			<content:encoded>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;W Włocławku u Babci poczułem się dziwnie spokojny. Wszystkie emocje i napięcie,&amp;nbsp;nagle ze mnie w jednej chwili opadły.&lt;br /&gt;
Cisza...zapach pieczonego chleba, majeranku i kawy.&amp;nbsp;Babcia zawsze piekła sama chleb, taki w podłużnej prostokątnej formie i smakował mi bardzo&lt;br /&gt;
Pozostał mi w spadku po Dziadku jego wysłużony fotel (bardzo wygodny) i jego akcesoria, kilka drewnianych fajek, zapalniczki&amp;nbsp;benzynowe, brzytwa, którą co dzień ostrzył na skórzanym pasku.&lt;br /&gt;
Zawsze w tym miejscu, w kuchni wygodnie się rozsiadał...a teraz ja. Wróciły wspomnienia i brzmiał mi jeszcze w uszach jego głos.&lt;br /&gt;
Nie bał się śmierci i jego jedynym pragnieniem było, aby umrzeć pierwszy przed Babcią - często o tym mówił.&lt;br /&gt;
Był twardym facetem, przeżył dwie wojny i na starość wiecznie z uchem przy radiu Wolna Europa.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Mam wiele genów odziedziczonych po nim. Kochał przyrodę i zwierzęta a na strychu hodował gołębie.&lt;br /&gt;
Potrafił całymi godzinami opowiadać o swej wędrówce do Włocławka, by tu zamieszkać i pracować w Celulozie, zwanej dawniej&amp;nbsp;Ameryką - jak z powieści Newerlego.&lt;br /&gt;
Pamiętam, że jeszcze jako bojs, gdy bywałem u dziadków na wakacjach, latałem z trojaczkami do niego do Celulozy, by mógł&amp;nbsp;zjeść gorący jeszcze obiad przygotowany przez Babcię.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&amp;nbsp;Przeważnie zupę rozlewałem&amp;nbsp;po drodze, więc musiał się zadowolić drugim&amp;nbsp;daniem...ale on nigdy się nie gniewał z tego powodu i dawał mi dwa złote na lody.&lt;br /&gt;
Miałem wówczas okazję poszwendać się po terenie fabryki, a już radością był fakt, że do Wisły było parę metrów, więc siłą rzeczy w domu lądowałem późnym popołudniem, gdy już szarzało.&lt;br /&gt;
Z każdym dniem nabierałem przekonania, że już tu zostanę na zawsze, na jego miejscu i fotelu, przy Babci, gdyż żyło się nam,&amp;nbsp;jak w przysłowiowym &quot;u pana Boga za piecem&quot;.&lt;br /&gt;
Stasiek przylatywał codziennie, a nawet często nocował i ciocia żartowała, że my to chyba ślub ze sobą weźmiemy, bo trudno nas rozdzielić nawet na godzinę.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Dostałem pracę, jako elektryk przy budowie bloków osiedlowych. Praca łatwa, ale monotonna, bo ileż razy można wykonywać bliźniaczą&amp;nbsp;instalację elektryczną w kolejnych, identycznych pomieszczeniach - po miesiącu znałem już wszystkie tajniki na pamięć.&lt;br /&gt;
A ja mam taki charakter twórczy i chciałbym coś wiecznie nowego odkrywać. Poza tym picie wody ognistej na tych budowach&amp;nbsp;rozpoczynało się już od wczesnych godzin rannych i gdy nie wypiłeś z majstrem, to znaczyło, że kablujesz do kierownictwa. &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Nie wiem, jak udawało im się stawiać w miarę prosto te ściany domów.&lt;br /&gt;
To przykre, ale prawdziwe i długo nie wytrzymałem tej roboty - zwolniłem się i udało mi się dostać (zadziałało nazwisko mego ojca) na&amp;nbsp;Tamę Włocławską, która była niczym innym, jak elektrownią wodną, więc kwalifikacje miałem. Potężne turbiny, stacje transformatorowe&amp;nbsp;linie przesyłowe...itp. A przede wszystkim automatyka i pomieszczenia sterowni do kontroli nad Tamą.&lt;br /&gt;
I tutaj byłem zadowolony, no i moja ukochana Wisła pod ręką.&lt;br /&gt;
Mało tego...byłem tak szczęśliwy, że zaprosiłem Grażynkę do siebie, aby zobaczyła, jak mieszkam, gdzie pracuję, poczuła zapach&amp;nbsp;i piękno Wisły - no i zgodziła się...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Kurde, wysprzątałem cały dom Babci na błysk, powyciągałem z szafy jej najlepsze ciuchy, które oszczędzała nie wiadomo dla kogo,&amp;nbsp;chodząc na co dzień w wytartym fartuszku i poplamionym sweterku.&lt;br /&gt;
Czekaliśmy na tego wyjątkowego gościa z drżeniem serca.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;cdn.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;OSKAR&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/file.php.gif&quot; style=&quot;width: 100px; height: 100px;&quot; /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;</content:encoded>
			<link>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_siedemnasta/2014-11-28-20</link>
			<dc:creator>Oskar</dc:creator>
			<guid>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_siedemnasta/2014-11-28-20</guid>
			<pubDate>Fri, 28 Nov 2014 00:21:25 GMT</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Wieczny wędrowiec - część szesnasta</title>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;No i wreszcie świadectwa rozdane...uzyskałem wymarzony status absolwenta.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moja pani psycholog, grażynkowy aniołek namawiał mnie bym złożył papiery do liceum im. Kasprowicza&amp;nbsp;lub do Bydgoszczy, gdzie marzyłem o liceum plastycznym, jednak wiele do gadania nie miałem.&lt;br /&gt;
Wychowawca grupy ustawił nas w rzędzie i zadecydował: &quot;Ty do szkoły samochodowej, ty do elektrycznej, ty do...itd.&quot;&lt;br /&gt;
Mówił, że musimy mieć fach w ręku i realnie zmierzyć się z życiem, a nie jakieś fanaberie...heh&lt;br /&gt;
Szkoda, że nie spytałem, kto jemu wybierał zawód i dlaczego kończył pedagogikę? &amp;nbsp; - no cóż, za późno -&lt;br /&gt;
Nie buntowałem się, gdyż cały czas pamiętałem Bytom i porażkę na komisji lekarskiej, może gdybym był wtedy delikatniejszy&amp;nbsp;lub bardziej spolegliwy wobec komisji, to by przym...</description>
			<content:encoded>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;No i wreszcie świadectwa rozdane...uzyskałem wymarzony status absolwenta.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Moja pani psycholog, grażynkowy aniołek namawiał mnie bym złożył papiery do liceum im. Kasprowicza&amp;nbsp;lub do Bydgoszczy, gdzie marzyłem o liceum plastycznym, jednak wiele do gadania nie miałem.&lt;br /&gt;
Wychowawca grupy ustawił nas w rzędzie i zadecydował: &quot;Ty do szkoły samochodowej, ty do elektrycznej, ty do...itd.&quot;&lt;br /&gt;
Mówił, że musimy mieć fach w ręku i realnie zmierzyć się z życiem, a nie jakieś fanaberie...heh&lt;br /&gt;
Szkoda, że nie spytałem, kto jemu wybierał zawód i dlaczego kończył pedagogikę? &amp;nbsp; - no cóż, za późno -&lt;br /&gt;
Nie buntowałem się, gdyż cały czas pamiętałem Bytom i porażkę na komisji lekarskiej, może gdybym był wtedy delikatniejszy&amp;nbsp;lub bardziej spolegliwy wobec komisji, to by przymknęli oko i dali pieczątkę....ale w pewnym momencie nie wytrzymałem i&amp;nbsp;złośliwie odszczekałem, że jeśli za niski, to raczej dobrze, bo nie będę się musiał garbić w tych ciasnych tunelach pod ziemią.&lt;br /&gt;
No i po tym komentarzu kazali mi opuścić gabinet, i to natychmiast...heh&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Good bye Orłowo...dostałem internat i rozpocząłem naukę w szkole mechaniczno-elektrycznej.&lt;br /&gt;
Jakież było moje zdziwienie, gdy pewnego pięknego dnia, do klasy na lekcję j. polskiego wkracza&amp;nbsp;Grażynka, mój aniołek z Orłowa.&lt;br /&gt;
Oniemiałem i siedziałem, jak wryty a ona tylko się tajemniczo uśmiechała w moim kierunku.&lt;br /&gt;
I tak zaczęła się ta nasza znajomość na dalsze lata.&lt;br /&gt;
Ja oczywiście robiłem wszystko, aby być najlepszy z polaka...i byłem - zawsze pięć na świadectwo, tyle że z elektrotechniki trója.&lt;br /&gt;
Inna sprawa, że mieliśmy takiego profesorka od tego przedmiotu, że piątki nie stawiał nikomu i twierdził, iż na pięć to nawet on nie potrafi.&lt;br /&gt;
Dlatego trója z plusem u niego, było wielkim osiągnięciem. Ale i tak w ostatnim roku dał mi czwórkę na świadectwo i to bez dodatkowych pytań.&lt;br /&gt;
Teraz naprawdę odżyłem i mimo, że w interku różnie bywało, to jednak mogłem sobie na lekcjach języka polskiego zawiesić oko na Grażynci&amp;nbsp;i się zrelaksować.&lt;br /&gt;
Często po szkole zabierała mnie na spacerki lub do kawiarni i sobie pogadywaliśmy...ot tak o wszystkim, o życiu, o naszych planach na&amp;nbsp;przyszłość, ale najczęściej o literaturze, ulubionych pisarzach, powieściach...itd.&lt;br /&gt;
Zwierzyłem się jej wtedy, że gdy tylko skończę szkołę, to wyjeżdżam do Włocławka i zamieszkam u Babci, a gdy zarobię pierwszą&amp;nbsp;swoją pensję, to w całości oddam ją Babci.&lt;br /&gt;
Któregoś dnia zaskoczyła mnie totalnie, gdyż dostałem list, a w nim pięćdziesiąt złotych ze słowami, abym nie unosił się męską ambicją,&amp;nbsp;tylko przyjął te pieniądze i wydał je rozsądnie. I że będzie tak robić co miesiąc, aż skończę szkołę i zacznę pracę.&lt;br /&gt;
Było mi wstyd i w pierwszym odruchu chciałem podziękować i oddać tę kaskę...jednak cholernie jej potrzebowałem - dom dziecka dawał wówczas 20 zł miesięcznie kieszonkowego i zazwyczaj po tygodniu byłem pustak.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Grażynka, jak pamięcią sięgam zawsze miała wielkie serce dla dzieci z bidulca. Często zwoziła do Orłowa słodycze, zabawki lub&amp;nbsp;kupowała książki na różne okazje, albo zabierała nas do kina &amp;nbsp;i wszystko ze swej skromnej wówczas pensji - jak pisałem już raz&amp;nbsp;w tym miejscu...była chodzącym aniołem.&lt;br /&gt;
Po skończeniu szkoły i krótkim stażu w Elektromontażu przy budowie hali Inofamy, wyjechałem do Włocławka.&lt;br /&gt;
Ciągnęło mnie do Wisły, do babci i do mego kuzyna Stasia, który już też nie mógł się mnie doczekać.&lt;br /&gt;
Zmarł dziadek i babcia od roku mieszkała samotnie. Miała nadzieję, że zostanę już na stałe u niej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
cdn.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;strong&gt;OSKAR&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/file.php.gif&quot; style=&quot;width: 100px; height: 100px;&quot; /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</content:encoded>
			<link>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_szesnasta/2014-11-27-19</link>
			<dc:creator>Oskar</dc:creator>
			<guid>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_szesnasta/2014-11-27-19</guid>
			<pubDate>Thu, 27 Nov 2014 21:33:21 GMT</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>wieczny wędrowiec - część piętnasta</title>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;To jedziemy dalej...na czym to ja skończyłem?&lt;br /&gt;
Aaaa...wylali mnie ze szkoły górniczej (właściwie nawet jej nie zacząłem) i tylko raz się załapałem, że zwieźli&amp;nbsp;nas na taki ćwiczebny chodnik w kopalni, abyśmy sobie pozwiedzali i zobaczyli o czym będziemy tu się&amp;nbsp;uczyć,&amp;nbsp;i jak będzie w przyszłości wyglądać nasza praca...wrażenie było, a jakże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Orłowie, a szczególnie w szkole ponabijali się ze mnie, że skoro mnie odrzucili w Bytomiu, to pewnie mniej węgla w tym&amp;nbsp;roku będzie w kraju, a Gierek nie domknie pięciolatki, gdy zabraknie takiego zucha i przodownika pracy...ale co mi tam.&lt;br /&gt;
Puściłem te gadki kantem, bo czym byłoby życie bez poczucia humoru?...tragedią.&lt;br /&gt;
Szaruwa ciągnęła się niemiłosiernie. Nie potrafiłem się odnaleźć na powrót w tym Orłowie i przy życiu trzyma...</description>
			<content:encoded>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;To jedziemy dalej...na czym to ja skończyłem?&lt;br /&gt;
Aaaa...wylali mnie ze szkoły górniczej (właściwie nawet jej nie zacząłem) i tylko raz się załapałem, że zwieźli&amp;nbsp;nas na taki ćwiczebny chodnik w kopalni, abyśmy sobie pozwiedzali i zobaczyli o czym będziemy tu się&amp;nbsp;uczyć,&amp;nbsp;i jak będzie w przyszłości wyglądać nasza praca...wrażenie było, a jakże.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W Orłowie, a szczególnie w szkole ponabijali się ze mnie, że skoro mnie odrzucili w Bytomiu, to pewnie mniej węgla w tym&amp;nbsp;roku będzie w kraju, a Gierek nie domknie pięciolatki, gdy zabraknie takiego zucha i przodownika pracy...ale co mi tam.&lt;br /&gt;
Puściłem te gadki kantem, bo czym byłoby życie bez poczucia humoru?...tragedią.&lt;br /&gt;
Szaruwa ciągnęła się niemiłosiernie. Nie potrafiłem się odnaleźć na powrót w tym Orłowie i przy życiu trzymała mnie jedynie&amp;nbsp;myśl, że wkrótce za parę miesięcy wyjdę na wolność, że nikt nie będzie mi robił apeli, sprawdzał, napominał, że zawsze założę&amp;nbsp;swoje buty i nikt nie będzie buszował w mojej szafce.&lt;br /&gt;
A propos tych butów...kurcze, głęboka zima i mróz, że drzewa pękają i zaspy po pas, a ja rano zamarudziłem w toalecie, bo mnie&amp;nbsp;coś zemdliło.&lt;br /&gt;
Nagle patrzę, że już cisza w całym pałacu i wszyscy od kwadransa w szkole, więc biegiem do szafy i szybko się ubieram, żeby choć &amp;nbsp;na drugą godzinę lekcyjną zdążyć (dobre dwa kilometry dreptania) i nagle się wkarwiłem - nie ma moich butów zimowych i kurtka też&amp;nbsp;inna wisi w szafie, nie moja!!&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Co było robić...przecież nie polecę teraz z płaczem na skargę do buca (obecnego dyrektora), więc wrzuciłem na siebie co było i hejta&amp;nbsp;w drogę - czyli jakieś znoszone letnie sandałki i wiatrem podszytą kurteczkę, właściwie pelerynkę.&lt;br /&gt;
Jakimś cudem dotarłem, sztywny z zimna i padłem przy drzwiach szkoły. Wnieśli mnie, rozgrzali kocami i gorącym mlekiem, a potem&amp;nbsp;odstawili do bidulca. Miałem tydzień wolny w łóżeczku...haha...laba.&lt;br /&gt;
Tak właśnie było w tych domach dziecka, że żadnej intymności i prywatności, wszystko niemal wspólne i każdy brał, jak chciał.&lt;br /&gt;
Gdy na czymś ci naprawdę zależało, to musiałeś to sprytnie schować lub dźwigać ze sobą...taki urok tych domów był.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;I nadeszło wreszcie moje przeznaczenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bogowie lub moja patronka, planeta Uran postawiła na mojej drodze Grażynkę, moją przyszłą żonę.&lt;br /&gt;
Przybyła do naszego bidulca bogini, młodziutka stażystka, jako pani psycholog, pedagog i coś tam jeszcze, bo kończyła też&amp;nbsp;filologię polską i bibliotekarstwo.&lt;br /&gt;
Na imię miała Grażyna i była obiektem westchnień wszystkich chłopców, których wezwała do siebie na pogaduszki psychologiczne.&lt;br /&gt;
Po prostu chodząca dobroć i nieziemsko urocza, piękna kobieta.&lt;br /&gt;
Lubiłem z nią rozmawiać i być w jej towarzystwie do tego stopnia, że nieraz specjalnie podstawiłem komuś nogę i prowokowałem zaczepki, byle&amp;nbsp;tylko znaleźć się u niej na &quot;dywaniku&quot; i wysłuchać pouczeń...etc.&lt;br /&gt;
Ale odkryła to szybko (jak przystało na psychologa) i zrobiło mi się wstyd, więc później &amp;nbsp;musiałem każdego&amp;nbsp;z osobna przepraszać.&lt;br /&gt;
I tak mijały kolejne dni, a ja wprost nie mogłem się doczekać przyjazdu naszego anioła z Inowrocławia. Wypatrywałem jej na przystanku&amp;nbsp;i odprowadzałem, gdy już wracała do domu.&lt;br /&gt;
Wrzuciłem ją nawet na listę marzeń sennych i nocnych polucji...hah&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nigdy bym wtedy, nawet w najśmielszych marzeniach nie pomyślał, że będzie za parę lat moją żoną.&lt;br /&gt;
Powiedzcie...czy można się było nie zakochać w tym uroczym &amp;nbsp;pedagogicznym ciałku?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/Gr..jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 401px;&quot; /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Moje całe przyszłe życie zawisło na tej jednej fotografii...wszystko co później robiłem, tak naprawdę, robiłem poodświadomie dla niej.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;cdn.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;strong&gt;OSKAR&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/file.php.gif&quot; style=&quot;width: 100px; height: 100px;&quot; /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;/p&gt;</content:encoded>
			<link>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_pietnasta/2014-11-25-18</link>
			<dc:creator>Oskar</dc:creator>
			<guid>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_pietnasta/2014-11-25-18</guid>
			<pubDate>Tue, 25 Nov 2014 00:14:30 GMT</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Wieczny wędrowiec - część czternasta</title>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;color:#000000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;W maju zakwitły bzy, cały park wokół pałacu zazieleniał i zaśpiewały ptaki, a słońce obiecywało nie umierać.&lt;br /&gt;
Jednak przyroda nie była w stanie zakryć naszego smutku, albowiem Korpalscy, nasi rodzice tego wielkiego domu&amp;nbsp;odeszli z Orłowa (już na emeryturę) i zamieszkali na stałe w Toruniu.&lt;br /&gt;
To był cios dla wszystkich, tym bardziej, że przyszedł na ich miejsce taki buc (nowy dyrektor), iż szkoda gadać.&amp;nbsp;Zaczął od jakiegoś chorego remontu pałacyku, zaostrzenia regulaminu i stu innych rzeczy.&lt;br /&gt;
Na ten czas rozparcelowano nas do Jaksic, Grudziądza, Torunia i innych wolnych miejsc...normalnie szok.&lt;br /&gt;
Nasz dom był tak śliczny i zadbany, że jeszcze przez dekadę nie wymagał remontów. No ale władza ma zawsze rację - nawet wyleciało kilk...</description>
			<content:encoded>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;color:#000000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;W maju zakwitły bzy, cały park wokół pałacu zazieleniał i zaśpiewały ptaki, a słońce obiecywało nie umierać.&lt;br /&gt;
Jednak przyroda nie była w stanie zakryć naszego smutku, albowiem Korpalscy, nasi rodzice tego wielkiego domu&amp;nbsp;odeszli z Orłowa (już na emeryturę) i zamieszkali na stałe w Toruniu.&lt;br /&gt;
To był cios dla wszystkich, tym bardziej, że przyszedł na ich miejsce taki buc (nowy dyrektor), iż szkoda gadać.&amp;nbsp;Zaczął od jakiegoś chorego remontu pałacyku, zaostrzenia regulaminu i stu innych rzeczy.&lt;br /&gt;
Na ten czas rozparcelowano nas do Jaksic, Grudziądza, Torunia i innych wolnych miejsc...normalnie szok.&lt;br /&gt;
Nasz dom był tak śliczny i zadbany, że jeszcze przez dekadę nie wymagał remontów. No ale władza ma zawsze rację - nawet wyleciało kilku wychowawców, których lubiliśmy.&lt;br /&gt;
Czarne myśli zagnieździły się w naszych sercach, gdyż każdy wiedział, że już nigdy nie będzie tak samo.&lt;br /&gt;
Zlikwidowano też salę absolwentów - zakazany zamek.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Opowieść o tych innych placówkach opiekuńczych sobie podaruję, gdyż tutaj zostałem nieomal zgwałcony. &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Uciekłem po tygodniu i szukała mnie milicja w związku z poważnymi zarzutami kradzieży, podpalenia...itp.&lt;br /&gt;
To prawda - zrobiłem to, ukradłem temu wychowawcy (chamowi) rower, by mieć na czym uciekać i na pożegnanie&amp;nbsp;podpaliłem mu szopkę i stóg siana stojący koło niej.&lt;br /&gt;
Nic wielkiego się nie stało...sianko spłonęło, a szopkę sam ugasił. Uznałem ten akt, jako zadość uczynienie&amp;nbsp;za krzywdę i próbę seksualnego wykorzystania...i to kto, ten który z powołania miał nas chronić.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Wizja poprawczaka zawisła nade mną, jednak w sumie skończyło się tak, że po protekcji Korpalskich, dostałem się do&amp;nbsp;pogotowia opiekuńczego w Toruniu (na krótko) i po rozmowach z psychologiem oraz kuratorem, zabrali mnie do siebie&amp;nbsp;na czas remontu Orłowa, moi kochani Korpalscy - nikomu chyba tyle nie zawdzięczam co im.&lt;br /&gt;
Po remoncie bidulca pożegnałem Korpalskich i Toruń - czas było wracać.&lt;br /&gt;
Całkiem przypadkowo spotkałem na przystani koło mostu ojca, kiedy spacerowałem po bulwarach przed&lt;br /&gt;
odjazdem, aby nacieszyć jeszcze oczy Wisłą.&lt;br /&gt;
Ożyły wspomnienia i dawne uczucia, a on spytał, czy chcę&amp;nbsp;popłynąć z nim w górę rzeki, gdyż będzie wracał do Włocławka.&lt;br /&gt;
Miałem wielką ochotę, jednak w czasie rozmowy był tak nachalny i brukał w każdym słowie mamę, że zrezygnowałem.&lt;br /&gt;
To był ostatni raz, kiedy go widziałem - nie przyjechał potem nawet na mój ślub, choć zaproszenie dostał.&lt;br /&gt;
Tu w Orłowie już nic nie było takie samo, nowe twarze, nowi wychowawcy i nawet wychowankowie nie wszyscy powrócili.&lt;br /&gt;
Grom jasny strzelał mnie na każdym kroku i stałem się nerwowy...ale nadeszło niespodziewanie zbawienie.&lt;br /&gt;
Pojawili się akwizytorzy dusz i zwerbowali nas (całą paczkę z sali) do szkoły górniczej w Bytomiu.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Super przygoda - wielkie miasta, niemal jedno obok drugiego, wspaniały internat, piękna szkoła, wysokie kieszonkowe i&amp;nbsp;jeszcze lepsze żarcie (obiadki jak w restauracji)...Ziemia obiecana.&lt;br /&gt;
Co prawda już pierwszego dnia miejscowa młodzież (hanysy) chciała nam spuścić lanie...heh, ale kto by się takim czymś&amp;nbsp;przejmował. Byliśmy przedwcześnie dojrzali i odporni na stres podwórkowych wojenek.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Niestety...wszystkich komisja lekarska przyjęła i tylko mnie odrzucili &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Czułem się, jakby mi ktoś w twarz dał. Coś tam bredzili, że za niski, że za anemiczny, po operacji...itp.&lt;br /&gt;
Się wkurzyłem i powiedziałem, żeby się bujali i wróciłem na Kujawy, czyli znowu do Orłowa &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
cdn.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;strong&gt;OSKAR&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</content:encoded>
			<link>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_czternasta/2014-11-22-17</link>
			<dc:creator>Oskar</dc:creator>
			<guid>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_czternasta/2014-11-22-17</guid>
			<pubDate>Sat, 22 Nov 2014 19:45:42 GMT</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Wieczny wędrowiec - część trzynasta</title>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;Sala Ewy (absolwentów) była podobna do naszych, jednak wewnątrz poprzedzielana ściankami i rozsuwanymi drzwiami&amp;nbsp;(coś na styl japoński), i nawet wołaliśmy na to miejsce &quot;zakazany zamek&quot; lub &quot;zakazane miasto&quot;, czy jakoś tak...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;I właśnie dostąpiłem zaszczytu poznania tego miejsca - czysta dekadencja, fajki, wino, adapter, the beatles, rolling stons,&amp;nbsp;poezja, świerszczyki...itp.&lt;br /&gt;
Grabę podawał mi Jerzy i Maciej (moi idole pingla), był też Andrzej, najstarszy z czwórki braci Radeckich, Gosia, Bożenka&amp;nbsp;no i moja zbawicielka Ewa. Większość z nich już pracowała i zarabiała kaskę kończąc jednocześnie eksternistycznie szkoły.&lt;br /&gt;
Tutaj też poznałem pierwsze słowa: polityka, komuna, zomo, esb...</description>
			<content:encoded>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;Sala Ewy (absolwentów) była podobna do naszych, jednak wewnątrz poprzedzielana ściankami i rozsuwanymi drzwiami&amp;nbsp;(coś na styl japoński), i nawet wołaliśmy na to miejsce &quot;zakazany zamek&quot; lub &quot;zakazane miasto&quot;, czy jakoś tak...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;I właśnie dostąpiłem zaszczytu poznania tego miejsca - czysta dekadencja, fajki, wino, adapter, the beatles, rolling stons,&amp;nbsp;poezja, świerszczyki...itp.&lt;br /&gt;
Grabę podawał mi Jerzy i Maciej (moi idole pingla), był też Andrzej, najstarszy z czwórki braci Radeckich, Gosia, Bożenka&amp;nbsp;no i moja zbawicielka Ewa. Większość z nich już pracowała i zarabiała kaskę kończąc jednocześnie eksternistycznie szkoły.&lt;br /&gt;
Tutaj też poznałem pierwsze słowa: polityka, komuna, zomo, esbecja, czerwoni...itd.&lt;br /&gt;
A Korcz przedstawiał relacje z Gdańska na żywo, gdyż rozpoczął tam studia na Politechnice i udało mu się wydostać z oblężonego Trójmiasta podczas pamiętnych grudniowych wydarzeń 1970 roku.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/Grudzien-200.jpg&quot; style=&quot;width: 200px; height: 200px;&quot; /&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;To był dla mnie nowy, fascynujący świat - byłem tak rozgorączkowany, jakbym znalazł się na innej planecie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wieczorami zapalaliśmy świece za robotników i studentów, nasłuchiwaliśmy oficjalnych komunikatów, ale jakąś sensowną informację&amp;nbsp;można było jedynie wyłuskać przez wolną Europę.&lt;br /&gt;
Bałem się i nie dowierzałem, że można ot tak, wjeżdżać czołgami w ludzi lub strzelać do nich, a wszystko z powodu głupich podwyżek jakiegoś mięsa i tym podobnych.&lt;br /&gt;
Ewa wówczas przytulała mnie i mawiała: &quot;głuptasku, musisz twardy być&quot; - niedługo i ty posmakujesz wolności, więc ucz się życia -&lt;br /&gt;
Jej słowa były prorocze i stało się to wcześniej, niż przewidywała.&lt;br /&gt;
Zwerbowano bowiem kilku z naszego rocznika do szkoły górniczej w Bytomiu, a że jechała moja paczka z sali to i ja zgłosiłem się na ochotnika....&amp;nbsp; (ale o tym później)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/akt22.jpg&quot; style=&quot;width: 454px; height: 596px;&quot; /&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;Ewa to był inny kaliber i od razu zabrała się do pracy w wychowywaniu mnie na twardziela.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;A braki w wychowaniu seksualnym miałem ogromne (tylko intuicja i pierwotne odruchy), bo z tych zdawkowych pogadanek wychowawcy&amp;nbsp;na tematy erotyczne, zapamiętałem jedynie, że nie można odwiedzać pokoi dziewcząt&amp;nbsp;po 22:00...hah&lt;br /&gt;
Moja pierwsza miłość, wiewiórka, była przy Ewie, niczym gąska.&lt;br /&gt;
Po przynudnawym filmie i gdy &quot;pani nocka&quot; już nieźle kimała sobie w fotelu, złapała mnie bez słowa za rękę i poprowadziła do zakazanego&amp;nbsp;zamku, czyli do swego pokoju.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Nie miała tradycyjnego łóżka, tylko sam materac na podłodze nakryty pościelą i kocem.&lt;br /&gt;
Rzuciła mnie na to legowisko...i tej nocy zrobiła ze mnie prawdziwego mężczyznę.&lt;br /&gt;
Nie tylko tej, ale wiele następnych...aż pojawił się jej narzeczony i z wielką pompą zaparkował nowiutką syrenką przed naszym bidulcem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
I czar prysł, jak bańka mydlana.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nigdy już później nie spotkałem tak anielsko-szatańskiej kobiety, ale po tej lekcji i doświadczeniach przyszłych lat wiem jedno, że nie&amp;nbsp;da się oddzielić seksu od uczucia miłości, bez szkody na naszej psyche i wrażliwości emocjonalnej.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/akt12.jpg&quot; style=&quot;width: 434px; height: 597px;&quot; /&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;Nie da się ukryć, że przeżyłem boleśnie to rozstanie, chociaż wiedziałem i pogodziłem z myślą, że tak&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;musi być.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
cdn.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;OSKAR&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;/p&gt;</content:encoded>
			<link>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_trzynasta/2014-11-19-16</link>
			<dc:creator>Oskar</dc:creator>
			<guid>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_trzynasta/2014-11-19-16</guid>
			<pubDate>Wed, 19 Nov 2014 02:32:57 GMT</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Wieczny wędrowiec - część dwunasta</title>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#0000CD;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Ewa była w hierarchii na najwyższej uprzywilejowanej stopie, wyżej niż grupa starszaków, czyli tzw.&lt;br /&gt;
absolwentka.&lt;br /&gt;
Razem ta wyjątkowa grupa, nigdy nie przekraczała kilkunastu osób. Pełen luz i swoboda, żadnych obowiązków i regulaminów, apeli itd. - tak, jakby mieszkali we własnym M-1 - Taki status, był marzeniem każdego wychowanka.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Nie rozumiałem dlaczego akurat mnie wybrała, nie znałem jej kompletnie, ani ona mnie, gdyż kiedy dostałem się do Orłowa, to ona już dwa lub trzy lata mieszkała w internacie (prawie inne pokolenie)...ale w końcu rzecz się wyjaśniła.&lt;br /&gt;
Ja awansując do grupy starszaków (7/8 klasa podstawówki), dostałem się na salę, tuż przy głównej świetlicy w prawym skrzydle naszego pałacyku. A było to miejsce szcz...</description>
			<content:encoded>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#0000CD;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Ewa była w hierarchii na najwyższej uprzywilejowanej stopie, wyżej niż grupa starszaków, czyli tzw.&lt;br /&gt;
absolwentka.&lt;br /&gt;
Razem ta wyjątkowa grupa, nigdy nie przekraczała kilkunastu osób. Pełen luz i swoboda, żadnych obowiązków i regulaminów, apeli itd. - tak, jakby mieszkali we własnym M-1 - Taki status, był marzeniem każdego wychowanka.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Nie rozumiałem dlaczego akurat mnie wybrała, nie znałem jej kompletnie, ani ona mnie, gdyż kiedy dostałem się do Orłowa, to ona już dwa lub trzy lata mieszkała w internacie (prawie inne pokolenie)...ale w końcu rzecz się wyjaśniła.&lt;br /&gt;
Ja awansując do grupy starszaków (7/8 klasa podstawówki), dostałem się na salę, tuż przy głównej świetlicy w prawym skrzydle naszego pałacyku. A było to miejsce szczególne dla wszystkich, tak wychowawców, jak wychowanków. Tu była kawka, pogaduszki, telewizor, radio, fortepian, stoliki i ławy pod ścianami, gry i wszelkie zabawy.&lt;br /&gt;
Do owej świetlicy, centrum tego domu, wiodły cztery pary drzwi...właśnie z naszej sali starszaków, z hallu, z pokoi absolwentów oraz z tarasu na zewnątrz pałacyku, a więc trudno, abym wcześniej lub później nie wleciał na Ewę, która lubiła przesiadywać w świetlicy, a przeważnie po 22:00, gdy wszyscy mieli gaszone światło i porządku pilnowała tzw. &quot;nocka&quot;, by nikt się nie wychylał, tylko ładnie spał.&lt;br /&gt;
Każde naruszenie ciszy nocnej, wiązało się z porannym raportem &quot;nocki&quot; do Dyrekcji i apelem, na którym delikwent musiał się publicznie tłumaczyć.&lt;br /&gt;
Fakt...że czasem kobiecina zasypiała w fotelu i się wymykaliśmy lub udawało się ją ugłaskać w drobnych sprawach, jak czytanie do północy lub film.&lt;br /&gt;
Tak, czy siak...Ewa budzi mnie, którejś nocy i zaprasza na film, potrząsając przy tym browarkiem. &amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Osłupiałem, bo za taki numer, jakby mnie nocka podkablowała, to froterka przez tydzień w hallu zapewniona...heh&lt;br /&gt;
No ale Ewa nawija, że nocka wie wszystko i jest OK - no znacie mnie już trochę...zaraz się wybudziłem i poleciałem biegiem, co by się nie rozmyśliła przypadkiem.&lt;br /&gt;
Przegadaliśmy prawie całą noc i pilnie obserwowałem jej wdzięki, gdyż pod szlafroczkiem była nagusia i co rusz coś tam się odsłaniało -dowiedziałem się, że ma swojego chłopaka w &quot;świecie&quot; i są zaręczeni, więc najdalej za miesiąc lub dwa zabierze ją do siebie.&lt;br /&gt;
Powiedziała też dlaczego mnie lubi i będzie dla mnie żółtodzioba, taką dobrą samarytanką.&lt;br /&gt;
Otóż rok wcześniej miałem na sali (jeszcze średniaków) takiego anemicznego Adasia, bladego, jak ściana, prawie niemowę, bo bał się własnego cienia. Chłopak albo non-stop płakał, albo chował po kątach.&lt;br /&gt;
W nocy, po zgaszeniu światła, majaczył i rzucał na łóżku, by w końcu przeleźć do mojego (przeważnie czytałem do późna i jako jedyny nie spałem) i wtedy zasypiał.&lt;br /&gt;
Było mi niezręcznie, gdyż rano komentowano złośliwie, że Adaś się chyba zakochał we mnie, kiedy bierzemy ślub...i takie tam, ale w końcu to olałem.&lt;br /&gt;
Widziałem, że chłopak jest poważnie poturbowany - wkrótce i tak zabrali go do szpitala, bo był przewlekle chory...jakiś rodzaj anemii.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;No i ten Adaś, się okazało jest bratem rodzonym Ewy (jednej matki, lecz innego ojca) i pokazał jej palcem w szpitalu na mnie, że mnie pozdrawia...itp.&lt;br /&gt;
Tak oto Ewa umyśliła sobie się odwdzięczyć i zaprzyjaźnić ze mną, choć takich typków, jak ja , mogła mieć na pęczki każdego dnia.&lt;br /&gt;
Postawiła jeden ciężki warunek...mam się w niej nie zakochiwać - tylko przyjaźń.&lt;br /&gt;
Trudne to dla mnie nastolatka było wtedy zrozumieć, takie ograniczenie uczuć, ale zgodziłem się.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;color:#0000CD;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:16px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;EWA&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#0000CD;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:16px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/4a37357f1876ae7c0814ef6a33310bd6.jpg&quot; style=&quot;width: 306px; height: 421px;&quot; /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;color:#0000CD;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:16px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;cdn.&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;color:#0000CD;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:16px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;OSKAR&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;</content:encoded>
			<link>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_dwunasta/2014-11-15-15</link>
			<dc:creator>Oskar</dc:creator>
			<guid>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_dwunasta/2014-11-15-15</guid>
			<pubDate>Sat, 15 Nov 2014 22:39:50 GMT</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Wieczny wędrowiec - część jedenasta</title>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Obiecałem w poprzednim odcinku wstawić kilka fotek domu dziecka w Orłowie i przedstawić nieco&lt;br /&gt;
szerzej jego ówczesny wygląd oraz warunki życia wtedy tam panujące.&lt;br /&gt;
Jest to nawiązanie właściwie do części piątej relacji Wędrowca, gdzie opisałem swoje pierwsze wrażenie,&lt;br /&gt;
kiedy przybyliśmy do Orłowa pierwszy raz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dom dziecka w Orłowie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/thumbImage.php-4-.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 325px;&quot; /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak już pisałem wcześniej, był po prostu piękny&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/38589-640x407-.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 318px;...</description>
			<content:encoded>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Obiecałem w poprzednim odcinku wstawić kilka fotek domu dziecka w Orłowie i przedstawić nieco&lt;br /&gt;
szerzej jego ówczesny wygląd oraz warunki życia wtedy tam panujące.&lt;br /&gt;
Jest to nawiązanie właściwie do części piątej relacji Wędrowca, gdzie opisałem swoje pierwsze wrażenie,&lt;br /&gt;
kiedy przybyliśmy do Orłowa pierwszy raz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dom dziecka w Orłowie&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/thumbImage.php-4-.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 325px;&quot; /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jak już pisałem wcześniej, był po prostu piękny&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/38589-640x407-.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 318px;&quot; /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tych lwów tam nie było i zostały dostawione niedawno przez nowego właściciela,&lt;br /&gt;
a obecnie jest tu coś na kształt dworku rekreacyjno-biznesowego.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/1_miejsce_Maciej_Iwaniszewski_zdjecie_2_z_zestawu_.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 350px;&quot; /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Początkowo miało być tam hospicjum dla starszych i chorych ludzi, lecz wygrała w &amp;nbsp;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;efekcie opcja biznesowo rekreacyjna, więc&amp;nbsp;odbywają się tam różne konferencje i spotkania.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/34694144.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 274px;&quot; /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Prawowitym właścicielem tego pałacyku jest były arystokrata niemiecki&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Fritz von Beyme, którego grób leży&amp;nbsp;w pobliskim lasku orłowskim nad stawkiem&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/20111117160432_cc5c148c552cd5f9c66745f963491cbc.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 375px;&quot; /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Brama główna wiodąca do parku i pałacyku.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/38590.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 331px;&quot; /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;Zapewniam, iż pałacyk wewnątrz był równie imponujący i zapewniał schronienie dzieciakom przez&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;dobre pięćdziesiąt latek. Jak już pisałem poprzednio, sale sypialne mieliśmy ogromne i wszystkie&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
pomieszczenia, jak świetlica, pokój nauki, stołówka, to była konkretna przestrzeń.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/34694135.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 274px;&quot; /&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tu&amp;nbsp;była świetlica główna z wyjciem po prawej na taras, do którego przylegał park&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/250x250_ratio_width_101728374745933593366801154138.jpg&quot; style=&quot;width: 250px; height: 188px;&quot; /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;A tu w piwnicach, niedaleko pomieszczeń kuchni mieściła się stołówka&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/thumbImage.php-6-.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 331px;&quot; /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;No a przede wszystkim holl główny, centrum pałacyku, z którego wiodły drzwi&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;do niemal wszystkich pomieszczeń i schody na górne piętra.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/38591.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 331px;&quot; /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;Patrzycie teraz na holl z góry, z krużganku, gdzie na piętrze miały pokoje dziewczęta&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/83dcb-305676.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 375px;&quot; /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;I który to był w dzień zawsze jasno oświetlony w słoneczne dni&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/38597.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 331px;&quot; /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;Bowiem dach pałacyku ma szklany świetlik - obecnie w prostokątny, ale wówczas&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;gdy ja tam mieszkałem, miał owalny, eliptyczny kształt.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/38591-5-.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 331px;&quot; /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;I oczywiście musicie użyć wyobraźni, bo w hallu stał wówczas stół do ping ponga&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Główna nasza atrakcja sportowa, gdy lało za oknami i nie można było wyjść do parku.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/thumbImage.php-7-.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 331px;&quot; /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;Sypialnie dziewcząt na piętrze też były ładne i przestronne, ale zazwyczaj&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;po kilka łóżek w pokoju - teraz to raczej jest jakiś apartament dla nowożeńców&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/rm0_0146.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 333px;&quot; /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;No i takich łazienek z pewnością nie mieliśmy, jak na tym spocie reklamowym.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/k-ODQwNjkzOTQsNTExOTQwOTQ-f-14_fX_orig.gif&quot; style=&quot;width: 160px; height: 146px;&quot; /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;To myślę, że już wiecie w ogólym zarysie, jak wyglądał ten dom dziecka w Orłowie&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;cdn.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;strong&gt;OSKAR&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size: 14px; line-height: 1.6;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/file.php.gif&quot; style=&quot;width: 100px; height: 100px;&quot; /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;/p&gt;</content:encoded>
			<link>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_jedenasta/2014-11-08-14</link>
			<dc:creator>Oskar</dc:creator>
			<guid>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_jedenasta/2014-11-08-14</guid>
			<pubDate>Sat, 08 Nov 2014 00:05:58 GMT</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Wieczny wędrowiec - część dziesiąta</title>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Dzisiaj patrzę z perspektywy na ten nasz młodzieńczy zryw (pierwsze uczucia), z lekkim przymrużeniem oka&amp;nbsp;(miałem wtedy zaledwie 14 latek), &amp;nbsp;aczkolwiek to prawda, że wtedy przeżywałem to strasznie.&lt;br /&gt;
Jej też nie było lekko. W tamtych czasach na wsi, dzieci były posłuszne bezwzględnie gospodarzowi domu, czyli ojcu - nie mam do Ali żalu i wspominam ją ciepło.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Kiedy mamy się uczyć i doświadczać życia, jak nie właśnie będąc nastolatkiem...? &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Nasz niedzielny wieczór w stodole, będę pamiętał po wieczność, więc zawdzięczam wiewiórce wiele...a Ona też&amp;nbsp;o mnie pamięta, gdyż cyknęła mi skrycie fotkę pod Urzędem Stanu Cywilnego, gdy ślubowałem z Grażyncią i jak &amp;nbsp;sama mi mówiła rok temu, trz...</description>
			<content:encoded>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Dzisiaj patrzę z perspektywy na ten nasz młodzieńczy zryw (pierwsze uczucia), z lekkim przymrużeniem oka&amp;nbsp;(miałem wtedy zaledwie 14 latek), &amp;nbsp;aczkolwiek to prawda, że wtedy przeżywałem to strasznie.&lt;br /&gt;
Jej też nie było lekko. W tamtych czasach na wsi, dzieci były posłuszne bezwzględnie gospodarzowi domu, czyli ojcu - nie mam do Ali żalu i wspominam ją ciepło.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Kiedy mamy się uczyć i doświadczać życia, jak nie właśnie będąc nastolatkiem...? &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Nasz niedzielny wieczór w stodole, będę pamiętał po wieczność, więc zawdzięczam wiewiórce wiele...a Ona też&amp;nbsp;o mnie pamięta, gdyż cyknęła mi skrycie fotkę pod Urzędem Stanu Cywilnego, gdy ślubowałem z Grażyncią i jak &amp;nbsp;sama mi mówiła rok temu, trzyma tę fotkę w rameczkach na pamiątkę. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Codzienne życie w tych domach miało swój ustalony rytm&lt;br /&gt;
Śniadanie, szkoła, obiad, zajęcia własne (według zainteresowań), potem nauka i odrobienie lekcji pod okiem wychowawcy grupy -&amp;nbsp;&amp;nbsp;kolacja i czas wolny (godzinę)...łazienka i spać.&lt;br /&gt;
Ten rytm czasem zakłócały kary porządkowe i tak np. wolny czas po kolacji trzeba było przeznaczyć na froterowaniu podłogi w hallu&amp;nbsp;lub świetlicy.&lt;br /&gt;
A nie było to łatwe zadanie, gdyż musiało błyszczeć, a te obiekty miały po 40/50 metrów kwadratowych.&lt;br /&gt;
Froterki to było prymitywne żelastwo podbite filcem (15 kg.) na drewnianym trzonku... no i jechałeś ostro.&lt;br /&gt;
Jak pasta była świeża, to pół biedy, lecz gdy za szybko wyschła, to lepszy trening od siłowni &amp;nbsp;co najmniej do północy.&amp;nbsp;Nigdy nie było tak, że udało się skończyć wcześniej i jak ktoś jechał hall, to wiadomo było, że coś przeskrobał.&lt;br /&gt;
Czasem jakiś kumpel się podłączył z litości lub aby popisać się swoimi mięśniami, a niekiedy dziewczyny zbiegały z krużganku i&amp;nbsp;zakładały wełniane bambosze, fajnie wirując i tańcząc twista... było śmiechu co nie miara, a one były takie seksy full i pobudzały&amp;nbsp;nas do roboty. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Najgorsze były weekendy, gdy większość gdzieś wyjeżdżała, to do rodzinki, to w miasto, a ja siedziałem sam w pokoju i rozmyślałem.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Bez kasy na pociąg, bez zaproszenia, bez paczki, bez wiewiórki, bez miłości...wszystko szare.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Miałem pewną nadzieję na powrót do domu już &quot;na stałe&quot; i nawet się ucieszyłem, gdy przeczytałem ten list, ale niestety nie wypaliło.&lt;br /&gt;
Nowy mąż mamy (a było ich kilku w sumie), &amp;nbsp;nie zgodził się i uważał, że jest sporo obowiązku z mamy dwójką dzieci (Aniula i Markiz) &amp;nbsp;i jego&amp;nbsp;dwójką...a ja jeżeli&amp;nbsp;radziłem sobie tyle latek, to dam radę.&lt;br /&gt;
Fakt...zaprosił mnie na tydzień i sypnął groszem (a był majętny, jak to bankier), &amp;nbsp;kupił nowe ciuchy...etc.&lt;br /&gt;
Szpan w bidulcu na całego, nie mogli mnie poznać...hehe&lt;br /&gt;
Jego najmłodszy syn Jarek, zrobił na mnie niesamowite wrażenie (mieszkali wtedy w Bydgoszczy), taka artystyczna dusza -&amp;nbsp;w całym tego słowa znaczeniu.&lt;br /&gt;
Poszedł później do łódzkiej filmówki i to on nakręcił paręnaście lat temu znany film &quot;Młode wilki&quot;...chodzi o Jarka Żamojdę.&lt;br /&gt;
Jego ojciec, stał się moim ojczymem (choć ja na Edka zawsze mówiłem wuja) i trwało to dość długo, ale zmarł nagle na zawał&amp;nbsp;&amp;nbsp;- po jego śmierci mama wyszła jeszcze raz za mąż z Tadeuszem z Wybrzeża i do&lt;br /&gt;
dzisiaj nosi jego nazwisko (też zmarł tragicznie), takie z francuska brzmiące, Thiel.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Ale nie o tym chciałem pisać, lecz że mnie dopadał chwilami koszmarny smutek i przemożna chęć wyrwania się z tego bidulca, ucieczki&amp;nbsp;w świat, byle gdzie, byle przed siebie...dusiłem się tutaj.&lt;br /&gt;
Być może to właśnie Jarek rozbudził we mnie te pragnienia i chęć wolności, fantazji, swobody i naturalności.&lt;br /&gt;
Robił wszystko na co miał ochotę, nikt go nie pilnował, spotykał się z kim chciał, wyjeżdżał na wakacje do Włoch - był beztroski,&amp;nbsp;roześmiany, ze swoim nieodłącznym rekwizytem, małą kamerą i aparatem foto (bajecznie drogi sprzęt na tamte czasy)&lt;br /&gt;
Żeby nie zwariować, zabrałem się na ochotnika do porządkowania naszej biblioteki w bidulcu, od jakiegoś czasu zamkniętej, a&amp;nbsp;mieszczącej się na strychu naszego ogromnego pałacyku.&lt;br /&gt;
Zrobiłem nowe karty, spis wszystkich książek i naprawiałem regały...no i dyro &amp;nbsp;ustanowił mnie kierownikiem tego przybytku szczęścia&amp;nbsp;i tam teraz spędzałem większość swego czasu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Aż nastał dzień siódmy, czas wytchnienia...czyli zjawiła się w moim życiu Ewa S.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Absolwentka, która właśnie ukończyła liceum i nie miała się, gdzie chwilowo zaczepić, więc skorzystała z oferty tzw. &quot;wolnego pokoju&quot;&amp;nbsp;dla byłych wychowanków. Tę zbawienną zasadę wprowadzili Korpalscy od jakiegoś czasu i był to nowatorski eksperyment, chyba nawet&amp;nbsp;w skali kraju.&lt;br /&gt;
(czyli, że każdy ex mógł w razie różnych życiowych niepowodzeń, zakotwiczyć na jakiś czas w pałacyku)&lt;br /&gt;
Ta reguła dawała szansę &amp;nbsp;aby pozbierać myśli, poradzić się i zaplanować sobie co dalej począć...itp.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
cdn.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Ps.&lt;/strong&gt;&amp;nbsp;dotarłem do fotek naszego pałacyku w Orłowie, więc zrobię o tym osobny odcinek - w każdym razie&lt;br /&gt;
jest tam dzisiaj Villa of Garden Party...Taki biznesowo-rekreacyjny ośrodek.&lt;br /&gt;
Dzieci przeniesiono do innych okolicznych placówek...itd. Zresztą dzisiaj są modne i wygodniejsze małe rodzinne domy dziecka, skupiające kilku lub góra kilkunastu wychowanków.&lt;br /&gt;
Chyba jeszcze jedynie Brzezie k. Włoclawka broni się przed wywłaszczeniem i mają nadal swój pałac.&lt;br /&gt;
(też tam byłem na samym początku, ale bardzo krótko, bo później nas przenieśli rozrabiaków dalej)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Dom dziecka w Brzeziu&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:16px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/brzezie.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 332px;&quot; /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;Dom dziecka w Orłowie&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:16px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/1372418372-640x360-.jpg&quot; style=&quot;width: 500px; height: 281px;&quot; /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:16px;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;OSKAR&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:16px;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;&quot; src=&quot;http://ciekawaferajna.ucoz.pl/file.php.gif&quot; style=&quot;width: 100px; height: 100px;&quot; /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;</content:encoded>
			<link>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_dziesiata/2014-11-04-13</link>
			<dc:creator>Oskar</dc:creator>
			<guid>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_dziesiata/2014-11-04-13</guid>
			<pubDate>Tue, 04 Nov 2014 15:50:12 GMT</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Wieczny wędrowiec - część dziewiąta</title>
			<description>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;W życiu już tak jest i tego mnie życie nauczyło, że jak jest coś dobrze, to musi być też źle. Mam na myśli wiewiórkę.&lt;br /&gt;
Zmusili mnie niemal siłą do tego wyjazdu na obóz harcerski do Tucholi.&lt;br /&gt;
Nie powiem, żebym nie lubił obozów lub kolonii...zawsze super przygoda &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Kąpiele w jeziorze, zabawy w lesie, zielona noc &amp;nbsp; i fajnie jest, ale teraz, gdy poznałem wiewiórkę, to zaczęła się wielka tęsknota. &amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Nic mnie nie cieszyło i odliczałem dni do powrotu. Wysłałem nawet pocztówkę z tej dziczy (bory tucholskie), z której szło się parę kilometrów do najbliższej wsi - Nie dostałem jednak odpowiedzi, więcpozostało tylko tęsknić czekać...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Fajnych dziewczyn, harcerek było co prawda w namiotach wiele, ale jakoś ich nie zauważałem. Byłem smu...</description>
			<content:encoded>&lt;p style=&quot;text-align: center;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color:#FF0000;&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-size:20px;&quot;&gt;&lt;strong&gt;WITAM&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;W życiu już tak jest i tego mnie życie nauczyło, że jak jest coś dobrze, to musi być też źle. Mam na myśli wiewiórkę.&lt;br /&gt;
Zmusili mnie niemal siłą do tego wyjazdu na obóz harcerski do Tucholi.&lt;br /&gt;
Nie powiem, żebym nie lubił obozów lub kolonii...zawsze super przygoda &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Kąpiele w jeziorze, zabawy w lesie, zielona noc &amp;nbsp; i fajnie jest, ale teraz, gdy poznałem wiewiórkę, to zaczęła się wielka tęsknota. &amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Nic mnie nie cieszyło i odliczałem dni do powrotu. Wysłałem nawet pocztówkę z tej dziczy (bory tucholskie), z której szło się parę kilometrów do najbliższej wsi - Nie dostałem jednak odpowiedzi, więcpozostało tylko tęsknić czekać...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Fajnych dziewczyn, harcerek było co prawda w namiotach wiele, ale jakoś ich nie zauważałem. Byłem smutny...i w końcu wróciliśmy do Orłowa.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Zaraz następnego dnia poleciałem, jak na skrzydłach pod jej dom - nie wyszła, a musiała mnie widzieć, bo pół wioski już gapiło się na mnie, jak na czubka. Nie przyszła też w nasze tradycją uświęcone miejsce nad stawkiem.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Przeczuwałem same straszne rzeczy. Los ten wielki konstruktor, płata często różne figle.&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Udało mi się ją dopaść na drodze do sklepu (tylko jeden był w całej wiosce) i była jakaś smutna, milcząca i chłodna.&lt;br /&gt;
Myślałem, że zaraz mi serce eksploduje...dowiedziałem się, że rodzina posyła ją do przyzakładowej szkoły i tam zdobędzie zawód oraz zaliczą jej również ostatni rok podstawówki. Na dodatek usłyszałem, że mam się nie zbliżać, bo rodzice zabraniają jej kontaktów ze mną.&lt;br /&gt;
Byłem załamany...jakby tego było mało, następnego dnia (sorry za wyrażenie) jakiś burak podrywał pod kościołem moją kochaną wiewiórkę - nie miałem wątpliwości, bo jak mnie zobaczył, to specjalnie ją obmacywał.&lt;br /&gt;
Niezręcznie było mi podchodzić, gdyż czekali na mszę i było sporo innej młodzieży, a my z bidulca wiadomo, że nie uczęszczaliśmy na religię, ani do kościoła.&lt;br /&gt;
No ale co mi tam...nie wolno mi wejść do kościoła, czy co? (w końcu Babcia mi mówiła, że mam chrzest) &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;br /&gt;
Zatem śmiało podchodzę, ale gościu od razu poleciał tekstem, że to sądny dzień chyba będzie, bo sam lucyper zawitał w progi kościoła. Cisza...mnie zamurowało i nagle całe towarzystwo wybuchnęło śmiechem - może bym sobie podarował, bo mam poczucie humoru, no i nie chciałem robić przykrości wiewiórce.&lt;br /&gt;
Ale burakowi było mało i nie przestawał nawijki, robiąc aluzje, żebym za blisko nie podchodził, bo może na niego coś przeleźć &amp;nbsp;(miał na myśli wszy, gdyż niestety, była to częsta plaga w domach dziecka)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;No niestety...tego było za wiele i w jednej chwili rzuciłem się na niego z dziką furią. Rozpędzili nas dopiero ludzie wychodzący właśnie z kościoła, komentując, iż nie mam wychowania i Boga w sercu, żeby burdy przy świątyni robić...itp.&lt;br /&gt;
Burak był silny, jak byk (wiadomo, zaprawiony przy sianokosach) i wracałem pokrwawiony, ale nie czułem bólu, nie czułem nic, prócz bolesnej świadomości, że to koniec.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;ciąg dalszy nastąpi...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style=&quot;font-size:14px;&quot;&gt;Pozdrawiam&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p&gt;&lt;br /&gt;
&lt;b style=&quot;font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; line-height: 18px; color: red;&quot;&gt;OSKAR&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;nbsp;&lt;/p&gt;

&lt;div class=&quot;separator&quot; style=&quot;color: rgb(0, 0, 0); font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; line-height: 18px; clear: both; text-align: center;&quot;&gt;&lt;a href=&quot;http://3.bp.blogspot.com/-nwybdkwRdOk/VCvmB3EFm3I/AAAAAAAABg8/enylMdyEjVE/s1600/file.php.gif&quot; imageanchor=&quot;1&quot; style=&quot;text-decoration: none; color: rgb(0, 0, 0); margin-left: 1em; margin-right: 1em;&quot;&gt;&lt;img border=&quot;0&quot; src=&quot;http://3.bp.blogspot.com/-nwybdkwRdOk/VCvmB3EFm3I/AAAAAAAABg8/enylMdyEjVE/s1600/file.php.gif&quot; style=&quot;border: 1px solid rgb(194, 194, 194); position: relative; padding: 8px; -webkit-box-shadow: rgba(0, 0, 0, 0.2) 0px 0px 20px; box-shadow: rgba(0, 0, 0, 0.2) 0px 0px 20px; border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-left-radius: 0px;&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;

&lt;div style=&quot;color: rgb(0, 0, 0); font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; line-height: 18px; text-align: center;&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;</content:encoded>
			<link>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_dziewiata/2014-10-21-12</link>
			<dc:creator>Oskar</dc:creator>
			<guid>http://ciekawaferajna.ucoz.pl/blog/wieczny_wedrowiec_czesc_dziewiata/2014-10-21-12</guid>
			<pubDate>Tue, 21 Oct 2014 21:35:17 GMT</pubDate>
		</item>
	</channel>
</rss>